Sharenting i wizerunek dzieci w sieci

Bestsellery

Spis treści

Ministerstwo Cyfryzacji wraz z Akademią NASK opublikowały poradnik dla rodziców „Sharenting i wizerunek dziecka w sieci”, który zwraca uwagę na rosnącą obecność dzieci w internecie oraz na odpowiedzialność dorosłych za ich cyfrową tożsamość.
Zawarte w nim dane pokazują coś bardzo wymownego – cyfrowe życie dziecka często zaczyna się jeszcze zanim się urodzi. Pierwsze zdjęcia publikowane w sieci to nierzadko fotografie USG, a w kolejnych miesiącach pojawiają się kolejne kadry z życia malucha.
Decyzja o publikacji należy do rodzica. Warto jednak pamiętać, że dziecko do 18. roku życia nie ma zdolności do czynności prawnych, więc to my – rodzice odpowiadamy za to, gdzie i w jakim kontekście pojawia się jego wizerunek w internecie.

Czym jest sharenting?

Sharenting to zjawisko polegające na regularnym publikowaniu w internecie zdjęć, filmów i informacji dotyczących dziecka, które budują jego cyfrową tożsamość jeszcze zanim samo będzie mogło o niej decydować. Warto jednak zwrócić uwagę, że nie każda pojedyncza publikacja zdjęcia dziecka oznacza sharenting. Mówimy o nim raczej wtedy, gdy udostępnianie staje się częste, szczegółowe lub obejmuje prywatne momenty z życia dziecka, poruszanie jego kwestii zdrowotnych, lokalizację czy codzienność (nawet tą intymną jak wizyty w toalecie, czy kąpiel). Kluczowe jest więc nie samo opublikowanie zdjęcia, ale skala, charakter treści i poziom ujawnianych informacji.

Cyfrowa tożsamość dziecka zaczyna się wcześnie

Publikując zdjęcia czy informacje o dziecku w mediach społecznościowych, tworzymy jego cyfrową tożsamość. To zbiór materiałów, które mogą pozostać w sieci przez wiele lat.
Internet nie zapomina.
Zdjęcie raz opublikowane może zostać:

  • zapisane przez inne osoby,
  • udostępnione dalej,
  • skopiowane lub zmodyfikowane,
  • wykorzystane w zupełnie innym kontekście.

W praktyce oznacza to, że w momencie publikacji przestajemy mieć pełną kontrolę nad tym, co stanie się z materiałem.

Sprawdź co można znaleźć w sieci

Warto wykonać krótkie doświadczenie.
Wpisz w wyszukiwarkę imię i nazwisko osoby, którą znasz i jesteś w stanie zidentyfikować.
Najczęściej bez problemu znajdziesz zdjęcia, profile, informacje czy komentarze opublikowane przez tą osobę.
Dokładnie w ten sam sposób inni mogą kiedyś wyszukać Twoje dziecko. Mogą to być przyszli znajomi, nauczyciele, pracodawcy, czy osoby zupełnie obce.
Pierwsze wyniki wyszukiwania mogą zawierać materiały opublikowane wiele lat wcześniej, często bez zastanowienia nad ich konsekwencjami.

To tylko urocze zdjęcie, pamiątka - czy aby na pewno?

Zdjęcie dziecka na nocniku, zabawna sytuacja przy jedzeniu, maluch w za dużych ubrankach czy w trakcie nauki chodzenia – dla rodzica to często wzruszające, śmieszne lub bardzo czułe momenty warte zapamiętania.
Problem polega na tym, że dla dziecka w przyszłości mogą być krępujące, a dla innych osób mogą stać się materiałem do żartów lub nadużyć. Takie zdjęcia mogą zostać w przyszłości mogą użyte poza naszą wiedzą.
W przypływie radości i emocji łatwo zapomnieć, że publikując zdjęcie, udostępniamy je całemu światu.
To już nie jest tylko rodzinne wspomnienie w albumie.
To materiał, który może pozostać w sieci na zawsze.

Zanim klikniesz "opublikuj"

Warto zatrzymać się na chwilę i zadać sobie kilka pytań:

  • Czy moje dziecko w przyszłości będzie chciało, aby to zdjęcie było publiczne?
  • Czy materiał nie narusza jego prywatności lub godności?
  • Czy nie pokazuję zbyt wielu szczegółów dotyczących życia dziecka?
  • Czy wiem, kto realnie może zobaczyć tę treść?

Bo kiedy dziecko podrośnie i samo zacznie korzystać z internetu, bardzo możliwe, że pierwsze, co zrobi, to wyszuka… siebie. I wtedy zobaczy cyfrową historię stworzoną przez dorosłych – często swoich najbliższych: rodziców, czy dziadków.

5 zasad bezpiecznego publikowania zdjęć dziecka w internecie
  1. Sprawdź ustawienia prywatności. Zanim dodasz zdjęcie, upewnij się, że widzą je tylko osoby, którym naprawdę ufasz.
  2. Unikaj kompromitujących sytuacji. Zdjęcia z kąpieli, nocnika czy trudnych momentów mogą być dla dziecka w przyszłości krępujące.
  3. Nie publikuj danych lokalizacyjnych. Informacje o miejscu zamieszkania, przedszkolu czy codziennych trasach mogą naruszać bezpieczeństwo.
  4. Ogranicz szczegóły życia dziecka.
Im mniej danych w sieci, tym mniejsze ryzyko ich wykorzystania przez osoby trzecie.
  5. Myśl długofalowo. Zadaj sobie pytanie: czy moje dziecko za 10–15 lat będzie chciało, by to zdjęcie było dostępne publicznie
Podsumowanie

Sharenting to zjawisko coraz bardziej powszechne. Jednocześnie rośnie świadomość, że publikowanie wizerunku dziecka w internecie wiąże się z realną odpowiedzialnością.
Zanim naciśniesz „Opublikuj”, pamiętaj:
to, co trafia do sieci, może tam pozostać na zawsze.
A cyfrowa historia Twojego dziecka zaczyna się często znacznie wcześniej, niż myślisz.

może Cię również zainteresować