Cena promocyjna wzrośnie za:

Godz.
Min.
Sek.

Balala – Mama Africa

Bestsellery

Spis treści

Śmiertelność noworodków w Republice Środkowoafrykańskiej

W Republice Środkowoafrykańskiej jedno dziecko na 24 nie przeżywa pierwszych dni życia. Dla porównania w Japonii jest to jedno na ponad tysiąc urodzeń, a w Polsce niespełna trzy na tysiąc. Za tymi statystykami kryją się historie kobiet rodzących bez dostępu do lekarza, bez leków i często bez podstawowej opieki medycznej.
Ten położony w sercu Afryki kraj liczy ponad 5 milionów mieszkańców. Językami urzędowymi są francuski i sango, a stolicą jest Bangi. Jednak dla wielu kobiet najważniejsze pytanie brzmi nie gdzie mieszkają, lecz czy w chwili porodu ktoś będzie mógł im pomóc.
Według danych UNICEF Republika Środkowoafrykańska od lat należy do państw o najwyższej śmiertelności noworodków na świecie. Najczęstsze przyczyny to przedwczesne porody, powikłania okołoporodowe, infekcje i niedożywienie

Problem pogłębia brak wykwalifikowanej kadry medycznej, ograniczony dostęp do leków ratujących życie, brak szczepień oraz trudny dostęp do czystej wody i podstawowej higieny.
Statystyki potwierdzają skalę kryzysu. Raport WHO wskazuje, że ponad 66 procent zgonów w kraju związanych jest z krwotokami, komplikacjami okołoporodowymi, infekcjami oraz niedożywieniem. Śmiertelność matek należy do najwyższych na świecie – w 2023 roku wynosiła około 700 zgonów na 100 tysięcy urodzeń.
„To niedopuszczalne, że tak wiele kobiet i niemowląt umiera każdego dnia z powodów, którym można zapobiec” – mówi René Colgo, szef misji Lekarzy bez Granic w Republice Środkowoafrykańskiej. Jak podkreśla, dekady niestabilności politycznej i przemocy zbrojnej sprawiły, że podstawowa opieka medyczna pozostaje poza zasięgiem wielu kobiet w ciąży i ich dzieci.
Choć w skali świata sytuacja dzieci stopniowo się poprawia – według najnowszego raportu ONZ globalna śmiertelność dzieci poniżej 5. roku życia spadła od 2000 roku o ponad połowę – największe wyzwania nadal dotyczą krajów Afryki Subsaharyjskiej.

Projekt Mama Africa - szkoła rodzenia w Republice Środkowoafrykańskiej

Jedną z inicjatyw, które próbują zmienić tę rzeczywistość, jest projekt „Mama Africa”. W tym roku fundacja Missio Cordis powierzyła jego koordynację polskiej położnej Izabeli Cywie oraz polskiej szkole rodzenia „Zaufaj położnej – Centrum Zdrowia i Aktywności Ciężarnych Mam”. Celem projektu jest utworzenie pierwszej stacjonarnej szkoły rodzenia prowadzonej w języku sango oraz przeszkolenie co najmniej 120 kobiet w ciąży, które otrzymają wsparcie i wiedzę potrzebną do bezpiecznego przygotowania się do porodu.

Wywiad z Anną Bulczak – położną i uczestniczką misji w Republice Środkowoafrykańskiej

Wywiad z Anną Bulczak – właścicielką szkoły rodzenia Zaufaj Położnej, położną, certyfikowanym doradcą laktacyjnym, mamą oraz uczestniczką misji do Republiki Środkowoafrykańskiej w 2024 roku.

Powrót na misję do Republiki Środkowoafrykańskiej

Pytanie:
Aniu, po dwóch latach ponownie wyruszasz na misję do Republiki Środkowoafrykańskiej. Kiedy opuszczałaś Afrykę w 2024 roku, miałaś już poczucie, że jeszcze tam wrócisz?

Odpowiedź:
Pamiętam, że zaraz po powrocie miałyśmy okazję udzielić wywiadu – chyba dla stacji TVN. To było może tydzień po naszym powrocie z Afryki. I już wtedy, podczas nagrania, powiedziałam dziennikarzowi, że jestem pewna, iż przyjdzie taki dzień, kiedy nasza koordynatorka misyjna z inicjatywy zadzwoni i zapyta, czy jesteśmy gotowe wrócić.
Dlatego kiedy wracałam stamtąd w 2024 roku, właściwie nie miałam wątpliwości, że to dopiero początek czegoś większego.
Pamiętam też moment, kiedy opuszczałyśmy Republikę Środkowoafrykańską. Sam powrót nie był dla mnie jakimś bardzo podniosłym przeżyciem. Choć byłyśmy w miejscu, gdzie często nie ma łatwego dostępu do wody i prądu, a ludzie korzystają z bardzo prostych telefonów – takich przypominających starą Nokię na guziki – to kiedy wracałyśmy z Bagandou do Bangi i jechałyśmy już na lotnisko, miałyśmy wrażenie, że wszyscy nas znają.
Ludzie podchodzili do nas, zatrzymywali się i dziękowali. Mówili o swoich historiach – o mamie, która zmarła, o siostrze, o kimś bliskim, kto odszedł podczas porodu, albo o dziecku, które nie przeżyło.
I wtedy miałam bardzo mocne poczucie, że to wszystko, co się wydarzyło, to tak naprawdę dopiero początek czegoś dużego.

Przygotowania do misji i zespół położnych

Pytanie:
Kiedy zaczęły się przygotowania do tegorocznej misji? Jak duży będzie zespół i ile położnych weźmie udział w wyjeździe?
Odpowiedź:
Podczas tego wyjazdu w misji wezmą udział trzy położne oraz koordynatorka projektu, Izabela Cywa. Jeśli chodzi o same przygotowania, to w praktyce rozpoczęły się one dokładnie rok temu. Nad całym projektem od początku czuwa Iza i to właśnie dzięki jej ogromnemu zaangażowaniu oraz wsparciu udało się przygotować – w mojej ocenie – naprawdę bardzo dobry projekt.
Projekt zyskał też przychylność zgromadzenia księży sercanów, którzy są głównym organizatorem misji w ramach inicjatywy Missio Cordis, przy ogromnym wsparciu księdza Piotra Chmieleckiego.
Przygotowania do takiej misji mają wiele etapów. Z jednej strony są to kwestie administracyjne: projekt, finansowanie i współpraca z instytucjami. Mogę się tu pochwalić, że miałyśmy ogromną przyjemność gościć w naszym centrum „Zaufaj Położnej” przedstawicieli Ministerstwa Zdrowia z Republiki Środkowoafrykańskiej. Przyjechali do Polski, żeby zobaczyć, jak pracujemy, jak wygląda nasze centrum i w jaki sposób prowadzimy edukację.
To, co zawsze nas wyróżniało, to bardzo duży nacisk na praktykę. Dzięki temu mogłyśmy pokazać i jednocześnie przekonać przedstawicieli tamtejszych instytucji, że ta misja ma realną szansę przyczynić się do zmniejszenia śmiertelności okołoporodowej.
Drugim ważnym elementem przygotowań jest logistyka. Trwa cały czas zbiórka materiałów potrzebnych na miejscu, organizujemy fantomy do ćwiczeń, przygotowujemy materiały edukacyjne i sprzęt medyczny. Ten sprzęt będziemy transportować samodzielnie, ponieważ koszty transportu i cła są bardzo wysokie.

Program szkolenia dla lokalnych matron

Pytanie:
Organizowanie szkoły rodzenia w kraju, w którym opieka okołoporodowa jest na bardzo niskim poziomie, to ogromne wyzwanie. Jak będzie wyglądała realizacja projektu w praktyce?

Odpowiedź:

Tak, dokładnie tak. Realizacja tego projektu jest dużym wyzwaniem, dlatego cały program przygotowałyśmy w formie modułowej. Będzie on prowadzony w języku francuskim, natomiast wszystkie napisy i teksty są ograniczone do absolutnego minimum. Wynika to z faktu, że wiele osób, które będziemy szkolić, nie czyta i nie pisze, dlatego większość treści przekazujemy za pomocą rysunków i infografik.

Materiały, na których bazujemy, opierają się w dużej mierze na wytycznych i materiałach edukacyjnych przygotowanych dla wolontariuszy przez Światową Organizację Zdrowia. Można więc powiedzieć, że są to rozwiązania stosowane globalnie w podobnych projektach.

Sam program szkoleniowy składa się z siedmiu modułów. W ich ramach omawiamy między innymi zagrożenia w ciąży, przygotowanie do porodu oraz sam przebieg porodu. To bardzo ważne, ponieważ w wielu wioskach porody nadal odbywają się bez obecności personelu medycznego. Dlatego jednym z naszych celów jest także przekonywanie kobiet do tego, aby rodziły w ośrodkach medycznych.

Dużo miejsca poświęcamy również problemom niedożywienia, trudnościom związanym z laktacją oraz podstawowej opiece nad noworodkiem. Poruszamy kwestie pielęgnacji, zakażeń pępka, sepsy czy ogólnych zasad higieny. Uczymy także udzielania pierwszej pomocy noworodkowi, zwłaszcza w sytuacji bezdechu po porodzie.

Osobny moduł dotyczy okresu połogu i jednego z najpoważniejszych zagrożeń, czyli krwotoku poporodowego, który w wielu miejscach nadal jest jedną z najczęstszych przyczyn zgonów matek. Mówimy również o działaniach profilaktycznych i zdrowotnych, takich jak higiena czy unikanie alkoholu w czasie ciąży.

Program jest bardzo praktyczny. Każda matrona prowadząca zajęcia otrzyma obrazkowy skrypt, który krok po kroku pokazuje, jak prowadzić szkolenie. Będziemy także uczyć podstawowych badań wykonywanych u kobiet w ciąży, takich jak pomiar obwodu brzucha, pomiar ciśnienia czy temperatury. Zakładamy również kartę ciąży dla każdej pacjentki, ponieważ zależy nam na tym, aby wprowadzić element ciągłości opieki.

Trzeba bowiem pamiętać, że w wielu miejscach kobiety nie są w stanie określić nawet podstawowych informacji dotyczących ciąży – na przykład kiedy była ostatnia miesiączka czy który to miesiąc ciąży. Często trudno jest też ocenić, kiedy powinien nastąpić poród i czy dziecko nie jest wcześniakiem lub nie jest przenoszone.

Dlatego cały program został przygotowany tak, aby uporządkować tę wiedzę i stopniowo podnosić poziom opieki okołoporodowej wśród kobiet i lokalnych matron.

Czy projekt będzie kontynuowany po zakończeniu misji?

Pytanie:

Czy po zakończeniu misji szkoła rodzenia „Zaufaj Położnej” będzie dalej koordynować projekt z Polski, na przykład w formie wsparcia zdalnego lub konsultacji?

Odpowiedź:

Docelowo planujemy, aby po zakończeniu podstawowego kursu prowadzenia szkoły rodzenia wybrana matrona objęła opieką ośrodek przez kolejne pół roku. Będzie ona odpowiedzialna za dalsze prowadzenie zajęć i kontynuowanie pracy z kobietami w ciąży.

Jeśli chodzi o wsparcie na miejscu, mamy nadzieję, że nasza koordynatorka misyjna będzie mogła pozostać tam dłużej i dalej prowadzić projekt, jednocześnie czuwając nad jakością jego realizacji. Dzięki temu możliwe będzie nie tylko utrzymanie ciągłości działań, ale także bieżące wspieranie lokalnego zespołu i rozwijanie programu w kolejnych miesiącach.

Transport sprzętu medycznego i materiałów edukacyjnych

Pytanie:

Podczas poprzedniej misji w 2024 roku Wasz zespół przywiózł do Republiki Środkowoafrykańskiej sprzęt edukacyjny oraz wyposażenie do sali porodowej. Czy w tym roku również planujecie transport pomocy medycznej lub materiałów szkoleniowych?

Odpowiedź:

Tak, jak najbardziej. Transportujemy ze sobą bardzo dużo sprzętu i materiałów szkoleniowych. Zabieramy między innymi fantomy, lalki treningowe, model porodowy, a także wiele materiałów edukacyjnych – wydruki, karty ciąży czy segregatory medyczne dla położnych.

Na miejscu będziemy korzystać również z projektora i prezentacji przygotowanych specjalnie do prowadzenia zajęć. Wszystkie te sprzęty zostawiamy później w ośrodku, tak aby mogły służyć dalej podczas kolejnych szkoleń.

Oprócz tego przekazujemy także podstawowy sprzęt medyczny, taki jak ciśnieniomierze i termometry, oraz drobne upominki dla przyszłych mam, które będą uczestniczyć w zajęciach szkoły rodzenia.

Język sango i pierwsze słowo: „Balala”

Pytanie:

W języku sango słowo „Balala” oznacza „dzień dobry” i jest jednym z pierwszych słów, jakie słyszy się w Republice Środkowoafrykańskiej. Co czujesz, kiedy je słyszysz?

Odpowiedź:

Czuję przede wszystkim ogromne wzruszenie i bardzo dużo pozytywnych emocji. Po poprzedniej misji podjęłam decyzję, że trzy miesiące przed kolejnym wyjazdem zacznę uczyć się języka francuskiego. Dziś ta moja przygoda z francuskim trwa już dwa lata, więc mam poczucie, że potrafię już w miarę swobodnie porozmawiać – chociażby zapytać kogoś, jak się czuje, czy po prostu się przywitać.

W czasie poprzedniej misji było to dla mnie stresujące, bo właściwie znałam tylko pojedyncze słowa: na przykład balala, czyli „dzień dobry”, czy singila mingi, czyli „dziękuję” w języku sango. Dzięki nim można było nawiązać pierwszy kontakt i stworzyć miłą atmosferę, ale trudno było tę rozmowę dalej poprowadzić.

A ludzie tam są naprawdę bardzo otwarci i serdeczni. Bardzo starają się pokazać swoją życzliwość i gościnność. Dlatego dziś czuję dużą satysfakcję i dumę z tego, że dzięki nauce francuskiego mogę trochę bardziej swobodnie się z nimi komunikować.

Jednocześnie wiem, jak ważny dla lokalnej społeczności jest język sango. Nawet wypowiedzenie kilku słów w ich języku wywołuje ogromny uśmiech i bardzo pozytywną reakcję. I dla mnie to też zawsze jest bardzo poruszające, kiedy można zwrócić się do kogoś w języku, który jest dla niego naturalny. Dlatego mam z tym naprawdę bardzo dobre i ciepłe skojarzenia.

Dlaczego misja w Republice Środkowoafrykańskiej jest tak potrzebna

Pytanie:

Gdybyś miała jednym obrazem opisać, dlaczego ta misja jest potrzebna – jaki moment z Republiki Środkowoafrykańskiej wraca do Ciebie najczęściej?

Odpowiedź:

Momentów, które zapadają w pamięć, jest bardzo wiele, ale są dwa obrazy, które szczególnie we mnie zostały.

Pierwszy dotyczy sytuacji, kiedy prowadziłyśmy szkolenie dla matron, czyli kobiet przyjmujących porody. Rozmawiałyśmy o tym, co zrobić w momencie, kiedy dziecko zatrzyma się w kanale rodnym i nie może się urodzić. W Polsce wiemy, że najczęściej mówimy wtedy o dystocji barkowej – czyli sytuacji, w której rodzi się głowa dziecka, ale barki zaklinują się w kanale rodnym. W takiej sytuacji istnieją konkretne manewry i procedury, które pozwalają uwolnić bark spod spojenia łonowego i pomóc dziecku się urodzić.

Natomiast w miejscu, w którym pracowałyśmy w Republice Środkowoafrykańskiej, zdarza się, że matrony po prostu czekają – czasem nawet do godziny aż ciało dziecka zwiotczeje. Wtedy szanse na przeżycie są już właściwie zerowe. Dziecko najczęściej umiera, a wszystko wynika z braku wiedzy o tym, jak ogromne znaczenie w takiej sytuacji ma praca z ciałem rodzącej i odpowiednie manewry.

Drugi obraz, który bardzo mocno zapadł mi w pamięć, dotyczy noworodków, które rodzą się bez oddechu. Dziewczyny opowiadały, że ponieważ nie stosuje się tam resuscytacji i często nie wiadomo, jak udzielić pomocy w niewydolności krążeniowo-oddechowej, takie dziecko bywa po prostu odkładane na bok. Zakłada się, że skoro nie oddycha, to znaczy, że jest martwe.

Tymczasem bardzo wiele dzieci rodzi się w tak zwanym bezdechu i ma po prostu trudność z wzięciem pierwszego wdechu. Czasami wystarczy delikatna stymulacja, a czasami użycie worka ambu, żeby pobudzić ośrodek oddechowy i pomóc dziecku zacząć oddychać.

Dlatego mam ogromną świadomość, ile dzieci mogłoby żyć, gdyby te podstawowe elementy wiedzy były tam powszechnie znane. I właśnie dlatego tak bardzo zależy mi na tym, aby tę wiedzę przekazywać i podnosić poziom opieki, bo czasem naprawdę bardzo prostymi działaniami można uratować ludzkie życie.

Dziękuję za inspirującą rozmowę

może Cię również zainteresować