Spis treści
Śnieg padał od samego rana: gęsty, mokry, tłumiący dźwięki miasta. Magda zacisnęła spuchnięte palce na kierownicy, próbując skupić się na drodze. Brzuch ciążył jej coraz bardziej, a każdy ruch sprawiał dyskomfort. „To tylko zwykły poranek” powtarzała w myślach, choć wiedziała, że nic w tej ciąży nie było już zwyczajne. Ostatnie tygodnie przyniosły obrzęki, skoki ciśnienia i niepokój, którego nie potrafiła nazwać. Odwoziła Stasia do przedszkola, jak co dzień, ale gdzieś w środku czuła, że to może być ten dzień.
Samochód lekko zarzuciło na śliskim zakręcie. Magda instynktownie wzięła głębszy oddech.
– Jeszcze nie teraz – szepnęła do siebie.
Zaparkowała, zaprowadziła synka do sali, uśmiechnęła się do nauczycielki i dopiero wtedy, stojąc na korytarzu, poczuła pierwszy skurcz. Krótki. Mocny. Prawdziwy.
W drodze do domu pojawił się kolejny. A potem następny. Po trzech godzinach nie miała już wątpliwości – poród się rozpoczął. Marek, jej mąż, był w pracy i nie zdążyłby wrócić na czas. Skurcze nasilały się, a Magda coraz trudniej łapała oddech. Między jednym a drugim sięgnęła po telefon.
– Nazywam się Magda Ciżba, jestem w 37. tygodniu ciąży. Mieszkam przy ulicy Poniatowskiego w Krakowie. Mam skurcze co dwie minuty. To mój drugi poród. Nie zdążę dojechać do szpitala.
Ta historia nie jest wyjątkiem. Jest jednym z wielu scenariuszy, które w ostatnich latach coraz częściej stają się realnym wyzwaniem dla systemu opieki okołoporodowej w Polsce.
System w kryzysie
Rok 2026 zapisał się jako moment przełomowy dla polskiego położnictwa. W całym kraju zaplanowano likwidację kolejnych oddziałów położniczo-ginekologicznych. W odpowiedzi Ministerstwo Zdrowia planuje wprowadzenie rozwiązania TOP MAMA, czyli Terenowych Oddziałów Położniczych. Co to oznacza? W wyznaczonych Szpitalnych Oddziałach Ratunkowych tam, gdzie dostęp do porodówki przekracza 25 kilometrów całodobowy dyżur pełnić będzie również położna.
W założeniu Terenowe Oddziały Położnicze, czyli TOP-y, mają zapewniać:
- całodobowy dyżur położnej,
- możliwość wykonania KTG,
- transport karetką z położną do najbliższego szpitala.
Środowisko medyczne przyjęło to rozwiązanie bardzo różnie. My, jako położne, widzimy w nim próbę odpowiedzi na realny problem dostępności opieki. Skoro oddziały są zamykane niezależnie od powstania TOP-ów, kobiety muszą mieć alternatywę.
Argumenty sugerujące, że bezpieczeństwo pacjentki pod opieką położnej jest zagrożone, są nielogiczne. Położne posiadają kwalifikacje do reagowania w stanach zagrożenia życia, także bez obecności lekarza. W przeciwnym razie ta sama pacjentka byłaby transportowana karetką z dwoma ratownikami medycznymi, bez specjalistki od porodu.
Problem polega na czymś innym. Zbyt często skupiamy się wyłącznie na skutkach niżu demograficznego, pomijając rozwiązania, które już istnieją, ale nie są włączone systemowo.
Poród domowy - niedoceniana opcja
Jedną z takich alternatyw są porody domowe.
Rozwiązanie w pełni legalne, zgodne ze Standardem Opieki Okołoporodowej, dające kobiecie prawo wyboru miejsca porodu: w szpitalu lub w domu.
Mimo to porody domowe w Polsce nadal nie są refundowane. W praktyce oznacza to, że dostęp do nich mają głównie kobiety, które mogą pozwolić sobie na prywatną opiekę.
Tymczasem położna, jako specjalistka od fizjologicznego porodu, posiada uprawnienia do samodzielnego prowadzenia porodu. Środowisko medyczne powinno przestać patrzeć na porody domowe przez pryzmat patologii szpitalnej i nadmiernej proceduralizacji, a zacząć traktować je jako realny element systemu opieki.
Położne pracujące w porodach domowych mają coś, co często umyka w dyskusjach:
bardzo dobrze przygotowane pacjentki.
To kobiety, które:
- znają swoje ciało,
- pracowały z nim w ciąży,
- rozumieją mechanikę porodu,
- wiedzą, czym jest współpraca z położną,
- wchodzą w poród z poczuciem sprawczości, a nie strachu.
Oczywiście poród domowy może zakończyć się transferem do szpitala. I właśnie wtedy potrzebne jest wsparcie, a nie ocenianie. Dla rodzącej i dla położnej.
Czas na realne wsparcie systemowe
Porody domowe oraz przyszpitalne domy narodzin są dziś realną odpowiedzią na problem zamykania oddziałów położniczych. Skoro potrafimy organizować TOP-y, warto rozważyć także:
- dotacje dla praktyk położniczych,
- refundację porodów domowych,
- rozwój i wsparcie przyszpitalnych domów narodzin.
Takie rozwiązania zwiększają dostępność opieki, wzmacniają pozycję położnej w systemie i poprawiają komunikację w środowisku medycznym. A przede wszystkim dają kobietom realny wybór.
Każda Magda zasługuje na bezpieczeństwo
Tak, aby każda Magda mogła zadzwonić do swojej położnej.
Tak, aby każda Magda mogła bezpiecznie dotrzeć do TOP-u.
Tak, aby każda Magda miała dostęp do transportu z opieką położnej.
Tak, aby każda mama czuła się zaopiekowana – niezależnie od miejsca porodu.
Bo poród to nie procedura.
To doświadczenie, które zostaje z kobietą na całe życie.










